Tym razem będzie zgoła poważniej.
Nie będzie też długo.
Bo oto w niedzielne południe czytam taką oto informację:
"Mężczyzna wspiął się na konstrukcję mostu Piłsudskiego w Toruniu. Po negocjacjach zdecydował się zejść. Dwie godziny ruch na przeprawie był zamknięty. Niektórzy poirytowani ludzie, którzy utknęli w sobotni wieczór w gigantycznym korku, przeklinali desperata, wołali, żeby ze sobą skończył, bo im się spieszy."